poniedziałek, 18 września 2017

Karty Grabowskiego - tabliczka mnożenia.

Gdy wspominam własne dzieciństwo kojarzę matematykę jako całkiem ciekawy przedmiot, ale jednej rzeczy nie mogłam znieść. Oczywiście była to nauka na pamięć tabliczki mnożenia. Istny koszmar. Nie mogłam zrozumieć po co mam siedzieć codziennie i ciągle ją powtarzać. Mam też taką "przypadłość", że gdy uważam coś za głupie i niepotrzebne, mój mózg broni się przed zapamiętaniem tego jak tylko może. Dziś pamiętam, jutro już nie. Tak było u mnie z tabliczką mnożenia i to samo widzę u moich dzieci. Moja Pati nie lubi uczyć się tabliczki mnożenia, jak większość dzieci. I co w takiej sytuacji może zrobić rodzic? Najlepiej znaleźć taki, sprawdzony sposób na naukę, który nie będzie się kojarzył z nauką i nie będzie bezmyślnym wkuwaniem na pamięć, co rzadko przynosi upragnione efekty.



Nam z pomocą przyszły Karty Grabowskiego - tabliczka mnożenia. Karty te składają się z talii czerwonej oraz czarnej. Czerwone katy zawierają wyniki działań mnożenia wraz z rysunkowym obrazem, natomiast czarne to działanie, też z rysunkowym obrazem przedstawiającym wynik.




Pierwszym podstawowym ćwiczeniem, które powinniśmy wykonać z dzieckiem to porządkowanie kart, czyli dobranie je w pary. Para to dwie karty różnego koloru dobrane tak, że wynik mnożenia na karcie czarnej odpowiada działaniu występującemu na karcie czerwonej. Gra ta nazywa się Kopciuszek, dzięki takiej zabawie dziecko zapoznaje się z kartami i przy okazji zaczyna zapamiętywać tabliczkę mnożenia.



Po etapie wstępnym, czas na konkretne zabawy. Ale skąd rodzice mają je znać? Do zestawu kart dołączona jest książeczka, która przedstawia 9 zabaw, które możemy przeprowadzić we dwie osoby, a w wielu przypadkach można grać w kilka osób (nawet do 9). Niektóre z nich są bardzo popularnymi grami karcianymi tj. Piotruś. Kto nie grał z dziećmi w Piotrusia? Jeśli są takie osoby, to chyba jednostki. Zamiast zwykłej rozrywki, można zagrać Kartami Grabowskiego i oprócz świetnej zabawy, zupełnie przy okazji można uczyć dziecko tabliczki mnożenia. Czy nie sądzicie, że jest to dużo bardziej przyjemna forma nauki niż siedzenie i wkuwanie na pamięć? 



Inne fajne gry do których możemy wykorzystać te karty to między innymi memory, bingo itd. Jest ich całe mnóstwo. Karty Grabowskiego można również wykorzystać podczas zajęć wf-u. Tu dochodzimy do zastosowania kart w szkole. Czy nie można byłoby urozmaicić czasami lekcji takimi właśnie grami, zamiast ciągle rozwiązywać słupki i zadania? Trzeba iść do przodu i urozmaicać zajęcia, tak aby dzieci miały również trochę przyjemności z nauki. Warto pokazać dzieciom, że można uczyć się inaczej, przyjemniej, czyli poprzez zabawę. 

Dlaczego Karty Grabowskiego są takie skuteczne w uczeniu tabliczki mnożenia? Oczywiste jest, że przy zabawie dużo łatwiej zapamiętać pewne rzeczy. Jest jeszcze jeden ważny aspekt. Większość ludzi jest wzrokowcami. Na każdej karcie mamy słupki z kwadracików - ilość kwadracików odpowiada wynikowi działania. Dziecko na początku będzie odnajdywało poprawny wynik nie z pamięci, tylko poprzez przyporządkowywanie sobie dwóch kart z taką samą ilością kwadracików. Będzie szukało figur podobnych do siebie. Takim sposobem, poprzez częste granie, utrwalane skojarzenia wizualne, dziecko bez mozolnej nauki opanuje tę nielubianą tabliczkę mnożenia. 



Dodatkową zaletą jest opanowanie tabliczki mnożenia w sposób dwukierunkowy. Co mam na myśli? Przy konwencjonalnej nauce zapamiętujemy np. 5 x 5 = 25 , ale w drugą stronę jest już dużo gorzej. Dziecko nie koniecznie kojarzy, że 25 to 5 x 5. Przy nauce Kartami Grabowskiego dziecku dużo prościej przyporządkować działania do wyniku i na odwrót wynik do działania. Niby taki szczegół, ale bardzo ważny w nauce. Gdy dziecko nie będzie miało problemu z działaniem odwrotnym, czyli wynik równa się działanie, to bez problemu opanuje dzielenie. Jest to bardzo ważne, ponieważ dzieci mają duży problem ze zrozumieniem tego działania. 


Patrząc na wszystkie zalety Kart Grabowskiego myślę, że ich zakup, to jedna z mądrzejszych inwestycji jaką może dokonać rodzić wspierając naukę własnego dziecka. Osobiście jestem zachwycona ich skutecznością. 
Nauczyciele, idźcie z duchem czasu i wprowadzajcie takie fantastyczne pomoce naukowe.



Jako mama 8 letniej Patrycji POLECAM wam te karty. Warto je mieć, aby nauka tabliczki mnożenia, a później dzielenia nie była koszmarem, lecz przyjemnością. Karty znajdziecie TUTAJ.

22 komentarze

  1. Świetne te karty. Zastanawiałam sie właśnie ostatnio jak nauczyć mojego Szkraba bez dużego stresu tabliczki mnożenia. Teraz już wiem co będziemy robili :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może w przyszłości nam się przydadzą, na razie ćwiczymy dodawanie i odejmowanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba fajne, ale dla mnie brzmi to bardzo komplikująco, może dlatego, że matematyka to nie jest moja najmocniejsza strona.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny pomysł! :) Ja również nie lubiłam uczyć się tabliczki mnożenia... pamiętam to jako mini traumę z dzieciństwa. Super, że firmy wychodzą i temu naprzeciw!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam jak dziś, kiedy mama przygotowała dla mnie (samodzielnie) tego typu karty. To były czasy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że mój syn miał takie karty do wycięcia w ćwiczeniach w pierwszych klasach, ale nauczyciel z nich zupełnie nie korzystał, a ja nie wiedziałam wtedy o co w nich chodzi, bo nie było instrukcji. Wielka szkoda, bo naprawdę świetnie się nadają do nauki.

      Usuń
  6. Na pewno kupię takie karty moim dzieciom.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja na razie nie jestem zbyt optymistycznie nastawiona do czekającej nas nauki, bo jak widzę podejście syna, to wiem, że będzie ciężko ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najważniejsze to zainteresować dziecko. Można do tego wykorzystać małe ciasteczka czy np. kasztany. I nie mówić, że matematyka jest trudna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem na początku tak i z podstawowymi działaniami, ale z tabliczką mnożenia ciasteczka już sobie nie poradzi.

      Usuń
  9. Ale super! A ja kułam na pamięć z naklejki przyklejonej do okładki zeszytu ;) piękne czasy, nauka przez zabawę, to jest to!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe :) Nigdy wcześniej takich nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Prowadzę korepetycje z matematyki, myślę, że chętnie po nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale swietne karty, nie mialam o nich pojecia :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Takie karty z pewnością ułatwiają naukę. Fajna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajna sprawa, kupię moim córkom :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tabliczka mnożenia to chyba zmora wielu dzieci. Ja już nie pamiętam, jak było w moim przypadku, ale mój 10-letni brat nadal czasami ma problem z tabliczką, chociaż i tak już idzie mu naprawdę dobrze. Szkoda, że nie wiedziałam o takich kartach wcześniej. Jednak nic straconego - może kiedyś przydadzą się mojemu synowi, chociaż wolę, aby nie były potrzebne, a tabliczka szybko znalazła się w jego głowie. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kazdy sposob jest dobry, o ile jest skuteczny,
    a jeszcze jesli nauka idzie z para z zabawa to jestem na TAK!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja niby miałam z matematyki stosunkowo dobre oceny, ale szczerze jej nie znosilam i żałuję , że wtedy jeszcze takie pomoce nie były powszechnie dostępne ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajne to. Akurat mamy w rodzinie malucha w 3 klasie to beda idealne :)

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za wszystkie komentarze :) Agnieszka


O mnie

Moje zdjęcie

Mieszkam w urokliwym mieście Łomża. Żona i mama 2 super dzieciaczków: Kubusia i Patrycji. 
TOP