środa, 8 lutego 2017

Czy warto zapisać dziecko do klasy sportowej.

Czy to wiosna, lato, jesień, zima za oknem słychać radosne pokrzykiwania bawiących się dzieci. Na boisku kilkudziesięciu kolegów biegających za piłką, dziewczynki bawiące się w berka, grające w gumę, klasy. Zimą chłopcy ganiający za dziewczynami i obrzucający je śnieżkami i z wzajemnością :) Jak nie śnieżki to oczywiście sanki i obowiązkowo lodowisko na szkolnym boisku.  Pamiętacie te czasy??? Ja tak, bo takie było moje dzieciństwo.




Co to ma wspólnego z tematem posta "Czy warto zapisać dziecko do klasy sportowej." Niby nic, ale jednak wszystko. Rozwój technologii w przeciągu 20 lat bardzo się posunął. Internet, smartfony, tablety, kanały dedykowane dzieciom, to wszystko sprawiło, że nasze dzieci nagle zapomniały co to jest wielogodzinna zabawa z rówieśnikami na podwórku. Może i wyjdą na godzinkę, dwie. Trochę się pobawią z jednym czy dwojgiem dzieci, ale po chwili już chcą wracać do domu, bo im się nudzi. Wirtualny świat daje im dużo więcej wrażeń, przy dużo mniejszym wysiłku fizycznym.

Moje dziecko nie jest inne, więc gdy dowiedziałam się, że jest tworzona klasa sportowa w szkole do której szła moja Patrycja, praktycznie od razu się zdecydowałam do zapisania jej tam.
 Pewnie sobie pomyślicie, że moja córka to urodzony sportowiec i dlatego ją zapisałam. Jest wręcz na odwrót, to urodzona artystka, która do sportu nie ma wielkiego talentu. Wcale nie biega szybko, nie jest super wygimnastykowana, do koszykówki chyba też nie ma talentu. Więc co mi przyszło do głowy żeby ją zapisać do klasy sportowej? Zanim odpowiem na to pytanie, przedstawię wam czym się różni klasa sportowa od takiej zwykłej.




W normalnej klasie zajęć wf są 4 godziny, które w klasach 1-3 odbywają się z wychowawczynią. Podczas lekcji głównie odbywają się  "delikatne" zabawy ruchowe. Natomiast klasa sportowa ma aż 10 godzin wf. Moja córka ma po 2 godziny dziennie, 2 godziny luźniejsze z wychowawczynią a pozostałe z Panem od wf ( w tym 2 godziny na basenie). Teoretycznie z Panem Marcinem (bo tak ma na imię pan od wf) miały być też zabawy ruchowe w klasach 1-3. Owszem są zabawy, nawet sporo, ale Pan  Marcin fajnie wplata w te zabawy np. trening przygotowujący dzieciaki do gry w koszykówkę.




Oto przykładowa lekcja:


Gdy rozmawiałam z innymi mamami, których dzieci w tym samym czasie zaczynały naukę w tej szkole słyszałam, że może by zapisały dzieci do klasy sportowej, ale ... No właśnie, nagle u rodziców pojawia się nadopiekuńczość i zaczynają marudzić, że 10 godzin wf to za dużo dla dzieci. Nie daj Boże jeszcze się spocą ;D, zgłodnieją, zmęczą, bo tyle godzin w szkole będą.

Jak dzieci znoszą zwiększoną liczbę godzin, w porównaniu z normalną klasą? Bardzo dobrze to znoszą. Wf (w szczególności z Panem Marcinem, nic nie ujmując Pani Agnieszce) jest przez nich uwielbiany. Dzieci mają dużo energii i zapału do ćwiczeń. Poziom ćwiczeń nie jest wyśrubowany. Każde przeciętnie dziecko da sobie radę, lepiej, trochę gorzej ale dają radę :)

Nasze dzieciaki (piszę nasze, bo znam je wszystkie po imieniu) mają specjalne koszulki na wf, które wyróżniają je w całej szkole. Taka głupota, ale dzięki niej czują się w pewien sposób wyróżnieni. Szczególnie było to widać podczas corocznych zawodów klas z danego rocznika. Bardzo się wyróżniali, oczywiście wygrali, ale sam profesjonalny doping, porady trenera i nawet okrzyk klasowy sprawił, że czuli się super wyjątkowo. Czuli się drużyną :)




Klasa jest fajna, zgrana, może dlatego, że nie jest przypadkowa. Dzieci chciały w niej być, a nadmiar energii mogą wyładować na lekcjach wf. Jeśli któraś dziewczynka ma problem np. z zapięciem sukienki po wf to inna jej pomoże. W zespole się sobie pomaga :)

Jeśli jeszcze nie wiesz dlaczego zapisałam swoją córkę do klasy sportowej, to zacznij czytać od początku :)

Wahacie się i nie wiecie czy warto zapisać  dziecko do klasy sportowej, zadajecie sobie pytania czy da sobie radę, czy nie za długo będzie w szkole, czy nie zrobi sobie krzywdy na wf, to porzućcie te obawy i zapisujcie dziecko do klasy sportowej. 




WARTO, WARTO i powiem po raz trzeci WARTO.



14 komentarzy

  1. Rety! Super :) jak wiesz u nas jest nędza z wfem, choc po naszej interwencji na zebraniu Pani zaczęła dzieci w miarę pogody zabierać dzieciaki na dwór! To spowodowało, że córka po powrocie do domu od razu była inna, zaraz wiem kiedy byli na dworze! Ruch jest dzieciakom potrzebny! Musza się wyszaleć, spożytkować te nadmiary energii, które w nich siedzą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie, że warto. Ja chciałam dac syna do przedszkola o profilu sportowym, ale pomimo, że państwowe ono jest, koszty są spore. Nie bez powodu mówi się, że ruch to zdrowie. Dobry wybór mamuśka!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chodziłam do klasy sportowej, która nie nazywała się tak tylko dlatego, że było więcej godzin zajęć w tygodniu. Klasa o profilu koszykówka, tylko dziewczynki, zawody, w wakacje obozy sportowe, itd. Niestety nacisk kładziony na wyniki sportowe sprawiał, że poziom nauki był niższy. Widać klasa sportowa, klasie sportowej nierówna. I uwierzcie, że sport wyczynowy to nie jest zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super sprawa... o ile taka klasa nie jest tylko z nazwy... Ale jeśli plan jest uczciwie skonstruowany i prowadzony - tylko się cieszyć! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam.również do klasy sportowej dla rocznika 2005 czyli 5 klasy

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam Kolegę po szkole sportowej, ma cudowne wspomnienia, o których ja mogę tylko pomarzyć. Jeśli dziecko faktyznie chce, to popoeram. Karolina (ja-matka)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój mąż chodził do klasy sportowej i wspomina to wspaniale. Myślę, że to super pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  8. pewnie, że warto o ile nasza pociecha lubi sport :) nic na siłę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super! Tylko czasami takie klasy, szkoły idą w druga stronę i priorytetem staje się sport ... myśle, ze wszystko zależy od dziecka

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie coraz szybciej zbliża się czas, gdy trzeba będzie zacząć myśleć o wyborze szkoły i cały czas gdzieś z tyłu głowy siedzi myśl o klasie sportowej. A czy jesteś w stanie ocenić jak wygląda kwestia nacisku na samą naukę w porównaniu ze zwykłą klasą? Za moich czasów podstawówki pokutowała opinia, że w klasach sportowych niestety poziom jest niski.

    OdpowiedzUsuń
  11. ja nie chodziłem do sportówki, bo zwyczajnie nie bło u mnie takiej. Miałem w podstawówce 3 godziny w-fu tylko, ale.. nadrabiałem sowicie innymi zajęciami sportowymi. Sport to zdrowie. Ruch to dostarczanie tlenu do organizmu. Rodzice, którzy jęczą i płaczą, że ich dziecko nie może biegać, bo się spoci, robią temu dziecku niesamowitą krzywdę.

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas w szkole też jest klasa sportowa i rozważam tę opcję. Twój wpis dodatkowo mnie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chodziłam do klasy sportowej w podstawówce. W sumie to trochę dziwna historia, bo to nie była od początku klasa sportowa, ale zwykła, która została w takowa przeksztalcona - kilku chłopaków wykazywało talent do koszykówki i tak dostaliśmy dodatkowe lekcje w-fu. Osobiście jestem za ruchem, tak jak piszesz w dzisiejszych czasach technologia tak przyciąga dzieciaki, że nie my slą w ogóle o zabawie z berka itp. Nasz syn ma w przedszkolu (raz w tygodniu) zajęcia psychomotoryczne na sali gimanstycznej (mamy to szczęście mieć salę gimanstyczną na współkę z podstawówką) i dzieciaki uwielbiają te zajęcia. Poza tym, zapisalismy Stefano na prywatne zajęcia psychomotoryki funkcjonalnej i bez cienia wątpliwości mogę stwierdzić, iż instruktor jest jego idolem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. tez chodzilam do klasy sportowej i gorąco polecam. JEdnak takie rozwiązanie (w moim przypadku) mialo plusy i minusy. Oczywiscie wiecej godzin wf-u wplywalo na konndycję, ruchliwosc, ktora to we mnie została i przez kolejnych lat uprawialam siatkowkę, gralam w lidzę az do powaznej kontuzji, ktora przekreslila moją karierę. I wtedy co? moim zyciem byl sport, a studia trzeba bylo jakos wybrać. W klasie sportowej jest sporo sportu, lecz mniej przedmiotów scislych, matematyki, fizyki czy informatyki. Dlatego cos za cos, wiecej sportu a mniej scislej nauki. Jak pisalam, sa plusy i minusy.

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za wszystkie komentarze :) Agnieszka


O mnie

Moje zdjęcie

Mieszkam w urokliwym mieście Łomża. Żona i mama 2 super dzieciaczków: Kubusia i Patrycji. 
TOP