środa, 15 października 2014

Sześciolatki do szkoły?

Tematem tym "żyję" już od pięciu lat, gdy Kuba miał już wybór: zostać w 6 latkach w przedszkolu, pójść jako 6 latek do zerówki w szkole, lub też pójść jako 6 latek do 1 klasy. Jako mama bardzo martwiłam się jak mój "maluszek" poradzi sobie w szkole. Czy zostawić go w przedszkolu, gdzie sale dostosowane są dla małych dzieci, podawane są 4 posiłki dziennie, jest plac zabaw itd.? Co wtedy szkoła mi oferowała? Bardzo mało. Obiad na stołówce w innym budynku, brak placu zabaw, mało kolorowe sale, kilka zabawek. Co zrobiłam? Kuba poszedł do zerówki do szkoły.


Pięć lat temu szkoła była bardzo słabo przygotowana na przyjęcie dzieci. Kuba był pierwszym rocznikiem 6 latków, który zawitał w progi naszej szkoły do zerówki. Dzieci w jego wieku, które poszły do 1 klasy były traktowane jak 7 latki i stawiano im takie same wymagania jak pozostałym dzieciom.

Co się u nas zmieniło przez te 5 lat? Powstał plac zabaw, sale do potrzeb 6 letnich dzieciaczków w klasie 1 dostosowano dopiero w te wakacje. Pomalowano ściany, zmieniono ławki na niższe, wydzielono miejsce do zabaw. Niestety ubikacje pozostały takie jakie były, czyli sedesy są zbyt duże. Stołówka jest za mała i nie daje rady "wyżywić" wszystkich uczniów w szkole. Czasu na spożycie posiłku też jest bardzo mało. Dzieci drugie śniadanie muszą jeść spacerując po korytarzu. Maluszki, które poszły w tym roku do 1 klasy, nie są oddzielone od starszych klas. Teoretycznie, starsi uczniowie nie mogą przebywać na ich piętrze, ale teoria teorią, a praktyka ...

Zwolennicy twierdzą, że umysły dzieci bardzo sprawnie przyswajają nową wiedzę. Owszem zgadzam się z tym, ale poprzednio 7 latki w teorii, przychodziły do szkoły z umiejętnością czytania, liczenia do 10, a nawet pisania. Zwolennicy reformy twierdzą, że dzieci nudziły się w pierwszej klasie, powtarzając ten sam materiał. Z mojego doświadczenia wynika, że wiele dzieci mimo wcześniejszej edukacji, nie potrafiło czytać, liczyć, a tym bardziej pisać. W klasie Kuby większa część dzieci musiała uczęszczać na zajęcia wyrównujące. Niektóre z nich nawet do 3 klasy miały duży problem z czytaniem. Mój syn był bardzo dobrze przygotowany do nauki w pierwszej klasie i dzięki temu mógł bez większego stresu oswoić się z nową sytuacją.



Osobiście uważam, że 6 latki nie powinny jeszcze chodzić do szkoły. To czego kiedyś Kuba uczył się jako 6 latek w zerówce, teraz ja muszę sama uczyć Patrycję, aby w 1 klasie nie miała problemów z wdrożeniem się w system nauczania szkolnego. W tej chwili przedszkole nie przygotowuje dzieci do pójścia do szkoły. Słyszę tylko: mamy zakaz uczenia czytania, pisania ... 

Jeszcze jedno pytanie mnie męczy: Czy nauczyciele przestawili się mentalnie, że teraz do pierwszej klasy chodzą 6 letnie maluchy z którymi muszą inaczej postępować niż z 7 latkami? W tym wieku rok życia, to bardzo dużo. 

Patrycja już za rok idzie do 1 klasy jako 6 latek, a ja jestem wewnętrznie rozchwiana, jak o tym myślę. Zmienić już nic się nie da, ale trzeba jakoś przygotować dziecko na tę rewolucję w jego życiu.



A jakie są Wasze doświadczenia, przemyślenia na ten temat?

17 komentarzy

  1. We Włoszech od lat sześciolatki chodzą do szkoły- mój mąż też, więc nie jest przerażony perspektywą rozpoczęcia edukacji przez Gaję w tym wieku. Dla niego to naturalne, choć ja na pewno będę wszystko przeżywała, ale mam to dopiero będzie za 4 lata, zatem mam jeszcze kupę czasu. Inna sprawa w Polsce, gdzie system edukacyjny został przewrócony do góry nogami i non stop serwują jakieś nowości. Dzieci na ogół są odważniejsze od rodziców, także głowa do góry- będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jak napisala Sabina we Wloszech edukacja obowiazkowa zaczyna sie w wieku szesciu lat od dawien dawna. Ponadto do szkoly mozna poslac rowniez 5latkow, jesli urodzili sie do kwietnia wlacznie. Zdziwilabys sie ile rodzicow posyla do szkoly juz pieciolatki - dla mnie to za szybko, bo to skracanie im dziecinstwa i jedynych beztroskich chwila w zyciu. Moj maz widzi to juz troche inaczej, wiec ciesze sie, ze nasz Stefek jest z maja i problem nas nie bedzie dotyczyl.
    Poza tym wciaz wiekszosc szkol ma szesciodniowy system nauki. Niektore miasta/placowki po woli od niego ustepuja i mam nadzieje, ze za te 4 lata nic juz nie bedzie musial w sobote do ''budy'' chodzic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ciekawa jestem jak u Was wygląda edukacja 6 latków. Jak wyglądają sale, jak jest z wyżywieniem? Co innego jeśli szkoła jest dostosowana do takich małych dzieci. Czy u nas tak jest? U nas przez wiele lat był taki system jaki był i wcale nie byliśmy źle wykształconym społeczeństwem. Nie za bardzo rozumiem sensu tej reformy.

      Usuń
  3. Dasiek poszedł wcześniej i może gdyby wcześniej był zwrocony temat na jego dysleksje byłoby lepiej a tak jestem przeciwna, choc szkoła była idealnie przygotowana dla maluchów. Niuniek idzie do 1 klasy za rok, ale w zerowce szkolnej w podręcznikach mają naukę literek i cyferek, zobaczymy co to będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się nad tym tematem aż tak bardzo nie rozczulam. Piotruś musiał iść w tym roku do zerówki i poszedł do szkoły. Myślę, że szkoła jest w miarę przystosowana do maluchów. Ma plac zabaw, na stołówkę te dzieci które jedzą obiad są zaprowadzane przez panią a reszta z drugą panią je drugie śniadanie w klasie. Zerówkowicze są oddzieleni od reszty dzieci a z tego co wiem to pierwszaki mają całe piętro dla siebie. Zdziwiły mnie trochę te zbyt duże sedesy w Waszej szkole. Nie wiem jak Twoje dzieci, ale moje w domu korzystają z normalnego sedesu dla dorosłych ludzi i nie mają z tym problemu, nie jest dla nich za duży. W sumie nie wiem jakie sedesy są w szkole i nie bardzo mnie to interesuje, bo wiem że dzieci dadzą sobie radę. Co do poziomu nauczania to chyba w każdym wieku będą różnice między dziećmi. Nie można uczyć literek, pisać, czytać a moje dziecko alfabet zna już od dawna i to najpierw nauczył się po angielsku, potem po polsku, przeczyta prawie wszystko, nikt go nie uczył, sam się nauczył, z tym że czyta powoli i pojedyncze wyrazy, pisać umie drukowane litery a to się akurat nie liczy, bo w szkole uczą pisanych, no ale myślę, że do pierwszej klasy jest przygotowany :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w zerówce jest podobnie jak u Ciebie, ale to zerówka. U nas jest w innym budynku i na obiady Pani zawsze prowadzała do stołówki i nie ważne mróz czy ulewa, te dzieci musiały ubierać się, rozbierać i znów ubierać. Obiad to prawdziwa wyprawa była. Jak dla mnie zerówka w naszej szkole (pod względem sal, wyżywienia) jest dużo słabiej przygotowana, ale jeśli chodzi o naukę, przedszkole do szkolnej zerówki nie ma nawet podejścia ( w szkole dużo lepiej przygotowali mi syna). W przypadku Kuby tak się nie zamartwiałam, bo jakoś on bardziej dorosły mi się wydawał. Co do sedesów, to wielkość wielkością, moja też z normalnego w domu korzysta, ale jak byłam kilka razy w ubikacji w szkole, to jej "czystość" mnie poraziła. Z chłopcem nie ma problemu bo nie musi na to siadać, a dziewczynka? fuj. Jednak się okazało, że u nas wymienili sedesy na mniejsze (Kuba podał mi mylne informacje, ale co do czystości potwierdza moje spostrzeżenia)

      Wiesz co, sale można dostosować, sedesy wymienić, jakoś tam oddzielić te dzieci od starszych, ale czy da radę zmienić mentalność człowieka.

      Ja nie jestem przekonana, może dlatego, że to o moją królewnę chodzi, a Kuba będąc w 1 klasie doznał przemocy w szkole, więc ja mam pełno obaw.

      Usuń
  5. Mnie to przeraża, ale nie wiem, czy moja córka pójdzie do szkoły jako 6-latka, w tej chwili ma terapię logopedyczną i jakoś nie bardzo wyobrażam sobie, by za 2 lata miała też już umieć czytać i pisać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje dziecko chodzi do przedszkola. Gdybym miała wybór nie zgodziłabym się na wcześniejsze pójście do szkoły. Nie jestem do tego pomysłu przekonana i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  7. A wiesz czemu ta reforma powstała? Aby dzieciaki szybciej kończyły szkoły i szybciej wchodziły na rynek pracy... Bo ktoś musi emerytów utrzymać prawda? :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja córka jest ostatni rok w przedszkolu, za rok pójdzie jako 6 latka do szkoły. Słyszałam o tym zakazie nauki czytania i pisania, ale u nas nie obowiązuje. Ostro się uczą liter, w podręcznikach też jest nauka pisania, ćwiczą szlaczki i w ogóle mają się jak najwięcej nauczyć przed szkołą.

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja Majeczka też będzie musiała iść w przyszłym roku do pierwszej klasy, ja jestem przeciwna, ale większego wpływu już na to nie mamy, wierzę, że dzieciaki sobie poradzą i będzie dobrze :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój syn miał wybór ,kilka dni temu skończył lat 6 ,do pierwszej klasy pójdzie dopiero w przyszłym roku.Jestem z tego zadowolona i nie wyobrażam sobie,że teraz jest w 1 klasie.Przykład prosty ,moja córka poszła starym systemem jest w klasie 4 ,radzi sobie doskonale,jej rówieśniczka-córka mojej znajomej poszła rok szybciej jest w 5 klasie -ma straszne zaległości,bierze korepetycje,siedzi do późna przy lekcjach a pani nauczycielka podpowiada,żeby dziecko zostawić w klasie 5 na drugi rok szkolny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam trochę inne doświadczenia. Nie przygotowywałam córki do szkoły - szła jako sześciolatek. Nie umiała pisać ani czytać. Wszystkiego nauczyła się w szkole.
    Przedszkole też nie broniło nauki pisania i czytania. Nie było co [prawda tego w programie, ale nikt nie robił żadnej konspiracji z wiszącej tablicy z alfabetem. W szkole nie spotkały ją żadne niespodzianki, problemy natury technicznej, emocjonalnej, społecznej. Wszystko odbyło się naturalnie i córka była bardzo zadowolona, że jest już uczennicą. Co więcej dzieci, które zostały w przedszkolu jej zazdrościły trochę jak opowiadała o szkole. Fakt, że nasza szkoła jest mała, może to wpływa na to że dzieciaki dobrze się tam czują, ale nie znam żadnej koleżanki córki, która powiedziała po pierwszej klasie, ze w przedszkolu było lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w małych szkołach jest przyjaźniej dla dziecka. Niestety nasza jest dość spora, ale pod względem edukacji najlepsza w Łomży, a nawet w czołówce krajowej.

      Usuń
  12. Moim zdaniem przedszkola były przepełnione i ludzie skarżyli się, że nie mają możliwości wysłania tam swoich dzieci, żeby podjąć aktywność zawodową, etatów nauczycieli było za dużo do liczby uczniów wiec przesunęli 6latków do szkół a nam wbijają do głowy, ze to dla ich dobra.Taka polityka prorodzinna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w mieście nie ma problemu z ilością przedszkoli, ale wiem, że istnieje taki problem. Żeby odciążyć przedszkola wystarczyłoby zrobić zerówki przy szkołach, a nie od razu 6 latki do szkoły wysyłać. Może jak już Patrycja pójdzie do szkoły i będzie ok to się wtedy przekonam do tego, aczkolwiek nawet jak się nie przekonam to i tak nie ma to znaczenia w obecnej sytuacji.

      Usuń
  13. Moja córcia również poszła do 1 klasy jako 6 latek. Przygotowywałam ją rozmową, opowiadaniami jak to jest w szkole, bawiliśmy się w szkołę itd. Wszystko, aby jak najmniej poczuła zmianę.

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za wszystkie komentarze :) Agnieszka


O mnie

Moje zdjęcie

Mieszkam w urokliwym mieście Łomża. Żona i mama 2 super dzieciaczków: Kubusia i Patrycji. 
TOP