wtorek, 16 września 2014

A gdzie tytuł? H.Tullet

Dziś trzecia z książeczek H.Tulleta jakie dostaliśmy od wydawnictwa Babaryba pt."Gdzie jest tytuł?"
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                             




Konwencja ta sama co w poprzednich jego książkach, czyli akcja i reakcja. Bohaterowie książki mówią do dziecka, a ono im odpowiada, przyciska itp.

Ale o co chodzi w tej książce. Otwieramy książkę, a tutaj zamiast bajki sami bohaterowie, którzy są zdziwieni, że dziecko(i) do nich zagląda.


Witamy się :)


Dumają co robić.



W końcu wołają autora książki Pana H.Tulleta.


I w tym momencie książka przestaje się podobać mojej córce. Dlaczego? Z prostej przyczyny. Autor jest niemiły dla dzieci. Mówi żeby mu nie przeszkadzały w pracy, żeby sobie poszły itp. Rozumiem jego zamysł, ale ... Powinien zrobić to w bardziej sympatyczny sposób. Mina Patrycji przy pierwszym czytaniu była lekko zawiedziona i smutna. Teraz "wyłącza mu światło" robi na niego buuu i już.





Podsumowując to najmniej lubiana przez moją córkę, a co za tym idzie i przeze mnie, książka Tulleta.

Zamysł fajny :) Wykonanie BUUUUUUUUU części z autorem w roli głównej. Resztę książki lubimy. Co najzabawniejsze Patrycja najlepiej lubi strasznego, czerwonego potwora :)

Mimo wszystko nadal uwielbiamy książki tego autora, które można dostać o TUTAJ

15 komentarzy

  1. Wygląda na ciekawą, ale dzieci wiedzą najlepiej, skoro Patrycji nie bardzo się podoba, to coś w tym musi być... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, autor chyba zapomniał, że pisze dla dzieci. Niestety one wszystko biorą bardzo serio, więc nie dziwi mnie, że taki "żarcik" zniechęcił Patrycję do dalszego czytania. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, chyba zapomniał do kogo są skierowane jego słowa.

      Usuń
  3. Bo dzieci lubią potwory! Trochę dziwny ten autor, bo skoro jego odbiorcami są dzieci i dla nich pisze, to powinien być nieco bardziej dyplomatyczny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej milszy. Pomysł dobry, ale powinien raczej pójść z miłe zaskoczenie itp.

      Usuń
  4. nie no, bez sensu, ze w ogóle zamieścił w książce swoją fotografię ;/ głupio to wygląda i nie pasuje do ilustracji..

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm chłopcy pewnie by ją podarli, bo jak to nie pozwala im ktoś coś robić...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój starszy synek by na tą książkę strzelił focha, jak to on potrafi ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka wygląda ciekawa, jednak fotografie jak dla mnie tam za bardzo nie pasują. Ogólnie jednak pomysł fajny. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. chciał facet zabłysnąć a zgasił humor dziecku:(

    OdpowiedzUsuń
  9. juz kiedyś czytałam o niej ze to wyjątkowa kiepska książka, teraz tylko się utwierdzam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zawsze czytałam, że jest taka super, genialna i w ogóle. Owszem dorosłemu może się podobać, ale większość dzieci nie zrozumie żartu.

      Usuń
  10. Ja kupiłam jedną z książek tego autora córce koleżanki w prezencie. Ale kompletnie się nie zaciekawiła opcjami naciskania etc.
    Akurat była to książeczka "Naciśnij mnie" i nie wiem czy po prostu mała to taka indywidualistka, czy zwyczajnie była jeszcze za mała na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. pomysł niby fajny ale jakoś tak hmmmm ...

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za wszystkie komentarze :) Agnieszka


O mnie

Moje zdjęcie

Mieszkam w urokliwym mieście Łomża. Żona i mama 2 super dzieciaczków: Kubusia i Patrycji. 
TOP