piątek, 22 sierpnia 2014

Herve Tullet "Naciśnij mnie"

Tyle już razy widziałam recenzje tej książki i te ochy i achy jaka jest wręcz genialna. Popatrzyłam na te zdjęcia książki i pomyślałam cóż w niej genialnego. Każdy potrafi kilka kropek narysować.                                                                                      
                                                 


W życiu zdarzają się niespodzianki i takim to sposobem książka Herve Tulleta "Naciśnij mnie" wydawnictwa Babaryba trafiła do mnie.





 Co się okazało? To genialna interaktywna książka dla dzieci. Żebyście zrozumieli jej geniusz nagrałam dla Was film. Aktorzy trochę byli onieśmieleni, ale mimo tego powinniście zrozumieć czemu wszyscy zachwycają się książkami Tulleta.


                                    

30 komentarzy

  1. Aktorzy pierwsza klasa! A książka faktycznie genialna, kiedyś na pewno ją wypróbujemy:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy tą książeczkę. Bardzo fajna!

      Usuń
  2. Dziwne te kropki, ale zabawa widać, że fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka niepozorna ksiażeczka a taka fajna Super :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie fajna ta książka dla dzieci :D Gdyby nie filmik pomyślałabym, że to jakaś lipa :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że się Wam podoba - bo dla naszej rodziny był to czysty bubel :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bubel według słownika języka polskiego to: towar wybrakowany, złej jakości. Jak sądzę miałaś na myśli, że Was ta książka nie zainteresowała. Nie wszystko wszystkim musi się podobać. Moim dzieciom bardzo się podoba.

      Usuń
  6. Mamy uwielbiamy. Tak samo jak "Turlututu. A kuku to ja." Teraz czaję się jeszcze na "Kolory" tego autora ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie wiem, może się nie znam, ale jakoś mnie to nie przekonuje ;) już wolę mojemu dziecku wysypać na podłogę kolorowe, plastikowe zakrętki po butelkach, które zbieramy.. to są dopiero interaktywne kropki ;P a jak się fajnie nimi można pobawić, i to na wiele różnych sposobów.. :)
    no ale brawa dla Super Aktorów i Pani Reżyser ;)
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czy te kapsle powiększą się, znikną, zamienią dzień w noc, dadzą się zdmuchnąć. Ta książeczka jest super. Wciąga małego czytelnika do interakcji z nią. Młody czytelnik nie tylko biernie słucha,ale całym sobą się angażuje tak jak widziałaś na filmie. Liczy, dmucha, stuka, uczy się przy zabawie. Akurat na tym nagraniu Patrycja tego nie powiedziała, ale normalnie jak dochodzimy do końca krzyczy: Jeszcze raz, jeszcze raz.

      Usuń
    2. :) w sumie małe dziecko inaczej postrzega świat, niż my dorośli.. podejrzewam, że mojej Karolci najbardziej spodobało by się dmuchanie, bo akurat się tego nauczyła i ma tyle z tego radochy, że aż się zanosi ze śmiechu :)
      jestem tylko ciekawa, jak długo dziecko będzie się interesować tą książką, czy będzie do niej ciągle wracać, jak do czytania w kółko tych samych bajek (teraz mamy ten etap), czy po paru przeglądnięciach trafi ona w ciemny kąt półki, bo już się ta zabawa znudzi..

      Usuń
    3. Z każdą zabawą jest tak samo. Po pewnym czasie się nudzi to samo tyczy się również i książek, Najlepsze w tym wszystkim jest to, że do tamtych zabaw jak też i książek można po pewnym czasie wrócić i znów dają mnóstwo radości ;)
      P.S. Koronkowy Ogródku; plastikowe zakrętki to nie był przytyk do Ciebie tylko przykład który wpadł mi w oko jako bardzo obrazowy. Pozdrawiam Cię gorąco :)
      TATA

      Usuń
    4. :) nie obraziłam się ;)
      ale wiem, że ludzie tak robią, wysypią byle co na podłogę... baw się i daj mi dziecko święty spokój...
      oj trzeba dużo wysiłku i kreatywności, żeby w dobry i mądry sposób wykorzystać tą niespożyta energię naszych dzieciaczków ;) w końcu to my kształtujemy ich serce i charakter :)
      pozdrawiam ;)

      Usuń
    5. I dokładnie właśnie tak. W tej kwestii zgadzamy się ze sobą w stu procentach.
      TATA (Superdzieciaczków) ;P

      Usuń
    6. ha ha ha xD wiedziałam!!!! ;P

      Usuń
    7. Ha ha ha ... nie wiedziałaś ;P

      Usuń
  8. Wspaniała książka, już miałam przyjemność o niej czytać i chyba się skuszę i ją sprezentuję moim dziewczynkom :) Super recenzja, bardzo fajnie się ją oglądało :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kilka kropek a ile frajdy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pomysł na zabawę świetny, na pewno jest przy tym dobra zabawa. Mimo to zgadzam się z Asią, jakoś wolę takie najprostsze zabawki:)

    OdpowiedzUsuń
  11. My mamy Turlututu. Poki co jednak lezy odlozone na polce i czeka na lepsze czasy (czyt. gdy syn opanuje swe niszczycielskie zapedy).

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam o tej książce, zastanawiam się nad jej kupnem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Marzy nam się ta ksiąźka od dawna :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej chwili można ją kupić za 25 zł. Link w tekście.

      Usuń
  14. Co najważniejsze jest w tej książce to to, że angażuje do zabawy nie tylko dziecko ale i drugą osobę czyli najczęściej rodzica. A my rodzice często wolimy wysypać np. zakrętki po butelkach, włączyć bajki i inne takie aby tylko dziecko nam nie przedszkadzało ;)
    TATA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i się mi trafiła uwaga od anonimowego tatusia ;P
      może niektórzy tak robią, ale nie ja... w życiu bym nie zostawiła samego dziecka z plastikowymi zakrętkami...to jest jedna z naszych wspólnych zabaw, którą moja Karolcia uwielbia, siedzimy razem na podłodze, uczę ją kolorów, układamy wieżyczki, potem je rozwalamy, układamy różne wzory itp. potem wszystko sprzątam i przechodzimy do innych zajęć, np. czytanie bajek... a telewizor? a co to jest xD ha ha ha, w czerwcu ściągnęliśmy antenę z domu i od tego czasu nie mam nawet pojęcia co nadają w naszej chorej, skorumpowanej telewizji...
      nie ukrywam, czasem puszczę Małej jakąś MĄDRĄ bajkę na YT, ale to jest max pół godziny dziennie i zazwyczaj oglądam razem z nią...no bo ja lubię bajki oglądać ;)
      pozdrawiam..

      Usuń
  15. rzeczywiście w prostocie tkwi siła.

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę sobie zrobić listę książek na przyszłość. :-) Niby kilka kropek a jak cieszy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie ciekawi ta książeczka, choć akurat gdy uczyliśmy się początkowo kolorów, to każda książka była przez moje dziecko chowana lub gdzieś wyrzucana, więc możliwe, że jednak wtedy by się nie nadała.
    P.S. Koronkowy Ogródek za to nakrętki zawsze się przydają ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale masz mądre te swoje dzieciaczki :) i syn jak super czyta :)

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za wszystkie komentarze :) Agnieszka


O mnie

Moje zdjęcie

Mieszkam w urokliwym mieście Łomża. Żona i mama 2 super dzieciaczków: Kubusia i Patrycji. 
TOP