poniedziałek, 27 stycznia 2014

Tata - gdy go nie ma.


Sami wiecie, że różnie układa się w życiu. Nie, nie jest to zapowiedź mojego rozstania z mężem, ani nic w tym stylu.


Niektóre z Was wiedzą jak to jest gdy tata dziecka opuszcza rodzinę, albo wyjeżdża do pracy np. za granicę. Póki się tego nie przeżyje, mówienie jak to oboje rodzice są potrzebni to tylko puste słowa. Przekonałam się o tym jak Pati miała 3 latka.



Los tak chciał, że mój mąż dostał nową pracę, która niestety, ale wiązała się z wyjazdem na 9 miesięcy. Co prawda przyjeżdżał co tydzień na weekend, ale 5 dni w tygodniu go nie było.
Na początku Pati tak jakby nie zauważyła, że taty nie ma. Jednak czym dalej w las, to znaczy im dłużej to trwało tym było gorzej. Pati tęsknota za tatą bardzo narastała. Stała się smutna, niegrzeczna, zupełnie inna dziewczynka niż ta którą widzicie na zdjęciach. Gdy mąż przyjeżdżał rzucała się na niego i nie puszczała, a gdy odjeżdżał płakała i była obrażona na cały świat. Kuba znosił to lepiej. Rozumiał, że jest to stan przejściowy, na który nie mamy wielkiego wpływu, ale też stał się bardziej pyskaty niż jest normalnie.
Pod koniec Pati mówiła, że tata nas zostawia. Mężowi serce się krajało, gdy musiał wyjeżdżać.
Po powrocie przez 3 tygodnie też nie było lekko. Pati nadal czuła się bardzo niepewnie, jakby bojąc się, że tata znowu gdzieś pojedzie i nie wróci. Gdy po nią przychodziłam do przedszkola, a nie mąż, była bardzo niegrzeczna.
Teraz nie pamięta już tamtych przeżyć. Ten okres naszego życia uświadomił mi jak tata jest ważny w życiu małych ludzi - dzieci.
Może nie rozpisałam się za bardzo, ale trudno ubrać w słowa ten ból dziecka i własną bezradność w takiej sytuacji.

40 komentarzy

  1. Oj domyślam się, że było ciężko. Sama nie wyobrażam takiej sytuacji i nie wiem, jak przeżyłby to Bartek.
    Na razie krótkie rozstania,kiedy to lecieliśmy na kilka dni do Polski przychodziły mu bez trudu, ale mimo to codziennie rozmawialiśmy z tatą na Skypie :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie życzę Tego nikomu. Całe szczęście minęło, ale jest możliwość, że się powtórzy za parę lat.

      Usuń
  2. ojej post bardzo mi bliski - mój D. też wyjechał kilka miesięcy temu a Antoś do tej pory budzi się rano i pierwsze co pyta: gdzie tata, chociaż tata już dawno z nami i raczej nie pozwolę mu wyjechać już nigdy więcej

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wyobrażam sobie życia na dwa domy, jeśli mój mąż miałby wyjechać za granicę, lub do innego miasta to pojechałabym z nim. Nie chciałabym, żeby moje dzieci cierpiały z powodu naszej rozłąki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem coś na ten temat, ciężko jest :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja na szczęście nie byłam w takiej sytuacji. Ale nawet tak na co dzień widzę, jak ważny jest Tata dla mojego Krzysia - te "męskie" roboty, naprawianie autek, zabawy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jaka samodzielna się stałam :)

      Usuń
  6. Ja mam podobnie. Nasza sytuacja wygląda tak, że mój mąż pracuje w delegacji (sama też kiedyś pracowałam) i wraca do domu w piątki, więc niby nasza córcia jest przyzwyczajona od urodzenia. Niestety zawsze w poniedziałek rano woła "tata" i jak on nie przychodzi, to buzia się robi "w podkówkę".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję Ci. Tak na długo nie wytrzymałabym tego.

      Usuń
  7. Jej straszne :( ja widze ze Laura juz widzi jak T. wyjezdza na 3 dni...a co dopiero tyle czasu i dziecko ktore wiecej rozumie ale jeszcze nie na tyle duzo zeby zrozumiec powod :( Dobrze ze macie to za soba!

    OdpowiedzUsuń
  8. Mojego Ł. nie było tylko kilka dni jak mały miał 4 miesiące. Pamiętam, że jak go zobaczył po powrocie to nawet nie chciał iść do niego na ręce - od razu płakał. Więcej go nigdzie nie puszczę bo teraz może być gorzej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłoby być, ale czasami tak trzeba.

      Usuń
  9. Ja wiem, jak ciężko dorosłej osobie pogodzić się z taką rozłąką. Mieliśmy z M. taki okres w życiu i nie był on łatwy. A dziecko? Nie umiem sobie tego wyobrazić. Dobrze, że wszystko co mamy poukładaliśmy sobie w promieniu 50 km od domu i mam nadzieję, że to się nie zmieni. Że zawsze będziemy wszyscy razem. Wam też tego życzę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż był 100 km od nas, ale i tak nie mógł do nas przyjeżdżać częściej.

      Usuń
  10. Nawet nie wyobrażam sobie, jak musiało być Wam ciężko. Dobrze, że już jesteście razem i jak piszesz już nie pamięta tamtych przeżyć, oby nigdy nie musiało się to powtórzyć. Ja sama nie potrafię się na dłużej rozstać z M. i nie potrafię sobie wyobrazić jak przeżyłby to Ben...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciężko pewnie by to przeżył.

      Usuń
  11. Musiało być Wam ciężko...
    U nas córka rano w poniedziałek po przebudzeniu krzyczy 'tatuś, tatuś' po czym zauważa, że męża nie ma i głosik się jej tak zaczyna łamać i smutno dodaje 'pojechał do pracy' ... Nie wyobrażam sobie jakby miał na dłużej wyjechać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy jest przykro słuchać i patrzeć na smutek, a co dopiero jak na dłużej wyjeżdża:(

      Usuń
  12. Smutne są takie rozstania, potrafię sobie wyobrazić jak dziecko wtedy cierpi i jak rodzicowi jest ciężko, zwłaszcza jeśli są dla siebie dobrzy i przepełnieni miłością.
    Moja kuzynka też musi się z tym pogodzić bo Mąż pracuje kilka mies. za granicą i wraca na 2-3 mies.po czym znowu jedzie..

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takiej sytuacji to bym pojechała razem za granicę.

      Usuń
  13. Sama miałam Tatę, który często wyjeżdzał, to znam ten ból. Uwielbiałam jednak powroty i te szczęsliwe choć krótkie chwile :) Buniowy tata też niestety nie jest w domu tak często jak by chciał (co zresztą nie raz pisał na blogu) jednak staramy się cieszyć każdą chwilą. Poza tym uwielbiam te roześmiane oczka Bunia, gdy słyszy głos Taty :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Znam to i wiem o co chodzi - ale jak patrzę na zdjęcie tej słodkiej laleczki i jej minki - to aż mi się łzy kręcą w oczach ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Musiało Ci być ciężko... Chyba najbardziej tego, jak patrzyłaś na cierpienie Pati...

    OdpowiedzUsuń
  16. Z nowej pracy to się tylko cieszyc! a że zawsze mogło byc gorzej ( PUK, PUK) to dzieciaczki na pewno zawsze jakoś to przetrwają ; (

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszyć i nie cieszyć. Ma ona swoje plusy i duże minusy, ale ... takie życie.

      Usuń
  17. Dobrze, że macie to już za sobą! Ja nie wyobrażam sobie takiej sytuacji- ale wiadomo, że rożnie w życiu może być... Ściskamy!

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla dziecka jest to ogromny stres. Wystarczy, że mojego męża nie ma dwa dni i mój maluch jest niespokojny, źle śpi.

    OdpowiedzUsuń
  19. to ciężkie dla wszystkich, szczególnie dla dzieci. Jedna z książek, która w mocny sposób opowiada o tym co przeżywa dziecko rozstając się z ojcem to Mała szansa. Dzięki tej lekturze wiele zrozumiałam. My też czasami zostawaliśmy sami, ale nigdy na tak długo. Podziwiam Was wszystkich, a dzieciaki tulę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami nie ma innego wyboru. Trzeba trochę pocierpieć żeby później było lepiej. Dzięki temu, też trochę doceniłam bardziej tego mojego ślubnego.

      Usuń
  20. Na pewno nie było łatwo.... zwłaszcza tak długo ...

    OdpowiedzUsuń
  21. Gorzej jak nie ma się wyboru. Bo ojciec dziecka nie chciał być z mamą mieszka 1500 km od niej i przyjeżdża raz w miesiącu. Na to nie mamy wpływu. Jednak moje dziecko zawsze będzie znało prawdę. Wiem, że mogą być ciężkie dni jednak będę przy nim, bo nic więcej zrobić nie mogę.

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za wszystkie komentarze :) Agnieszka


O mnie

Moje zdjęcie

Mieszkam w urokliwym mieście Łomża. Żona i mama 2 super dzieciaczków: Kubusia i Patrycji. 
TOP