wtorek, 24 września 2013

Późne macierzyństwo.

Wyszłam za mąż mając 25 lat, myśląc co ludzie powiedzą przecież jestem jeszcze za młoda na ślub. Jak teraz sobie o tym myślę moja "głupota", była naprawdę zabawna. Mojego Kubusia urodziłam według rocznika mając 27 lat ( parę miesięcy brakowało). To chyba taki nie najgorszy wiek na rodzenie, aczkolwiek wtedy uważałam, że jestem "starą" mamą.


 Teraz wiem, że nie byłam wcale stara, lecz w sam raz. Przez te kilka lat panieństwa zdążyłam się wyszaleć, skończyć studia, już pracowałam kilka lat. Z Kubą w domu zostałam do 3 roku życia. Nie było dla mnie problemem siedzieć na podłodze godzinami, bawić się samochodzikami, klockami, rysować, biegać po domu jak koniki. Gdy byliśmy na placu zabaw, zjeżdżałam razem z nim ze zjeżdżalni, siedziałam w piaskownicy( nigdy na ławce) i bawiłam się razem z nim. Było fajnie.

Gdy urodziłam Patiś, miałam według rocznika 32 lata. Niestety, ale z nią nie mam już tylu chęci do zabawy, długie siedzenie nad klockami mnie trochę irytuje . Już z nią nie siedzę w piaskownicy tak dużo jak z Kubą, wolę ławkę. Owszem jak była mała i z nią zjeżdżałam na zjeżdżalniach czasami. Podobno w starszym wieku ma się więcej cierpliwości, ale nie w moim przypadku. Sprawność fizyczna też nie jest taka sama (w porównaniu do tej jaką miałam w wieku tych 27 lat), a przecież są dużo starsze mamy - takie, które rodzą koło 40-tki lub później. Pewnie są różne sytuacje życiowe, czasami tak wychodzi, ale jest to też często własny wybór mamy. Nie potępiam tego, nie oceniam, ale osobiście uważam, że dobrze jest wyrobić się z rodzeniem do 30- tki.

Wie, wiem to Wasz wybór i nic mi do tego, ale czy mamy, które z własnej woli rodzą w tak późnym wieku zastanawiają się nad punktem widzenia swoich dzieci. Pewnie, że nie bo przecież nienarodzone dziecko jeszcze nie mówi. Gdy się urodziłam moja mama miała 36 lat a tata 42 lata. Wiem jak to jest mieć starszych rodziców. Nie jest to prawdą, że  dziecku jest to obojętne. Nie wiem jak to było gdy byłam malutka, ale już w przedszkolu odczułam co znaczy mieć rodziców dużo starszych niż inni. Szczególnie dotkliwie to odczuwałam, gdy przychodził po mnie mój tata, który w wieku 45 lat był już całkowicie siwiuteńki. Jak myślicie co dzieci, całkowicie nieświadomie, wołały gdy po mnie przychodził? Agnieszka dziadek po ciebie przyszedł. Było mi przykro, że tak mówiły mimo, że robiły to nieświadomie. Przewrażliwiona mama chowała mnie jak pod kloszem. Byłam totalnie niesamodzielna i niezaradna. Akurat tak się stało, że moja mama po 25 latach pracy ( w szkole specjalnej) mogła przejść na emeryturę i tak zrobiła. Wiec gdy byłam w podstawówce na pytanie, gdzie pracuje odpowiadałam, że jest na emeryturze. Nauczyciele byli zawsze bardzo zdziwieni i mówili że chyba jest na rencie a ja im na to ,że nie na rencie tylko na emeryturze. Teraz moje dzieci nie mają takich fajnych dziadków, pełnych energii do zabawy ( aczkolwiek na mojego tatę nie mogę narzekać - jak umie tak się z nimi bawi).

W tej chwili ja będę miała 36 lat ( 7 października), moja mama na  72 lata i leży na intensywnej kardiologii. Może się z tego wykaraska a może nie. Więc drogie przyszłe mamy nie czekajcie aż będziecie miały około 40 lat albo więcej na urodzenie dziecka. Wasze dziecko będzie Was kochało tak czy siak, ale naprawdę lepiej mieć młodą mamę i cieszyć się nią trochę dłużej.

44 komentarze

  1. to ja należę do przeciwnego, wczesnego macierzyństwa ; >

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie skrajności nie są dobre

      Usuń
  2. Super temat poruszyłaś. Ja córcię urodziłam mając 29 lat, a w szpitalu położne się ze mnie śmiały, że chyba koniecznie chciałam zdążyć przed 30-stką i tak było. Moje życie ułożyło się tak, że po długoletnim związku rozstałam się z chłopakiem i związałam z moim mężem, który jest starszy ode mnie 9 lat. Chcielibyśmy mieć kolejne dziecko, ale mój maż zdaje sobie sprawę, że coraz młodszy nie będzie i mimo, że ja mogę jakoś dać radę, to on nie będzie miał już tyle siły, a do wychowywania dziecka potrzeba dwojga (wiem są wyjątki). No cóż życie.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja urodziłam córkę mając 30 lat - gdybym mogła wybrać zrobiłabym to wcześniej. sama po sobie widzę, że energii czasem brak, ale widzę też, że dziecko odmładza, dodaje tej energii...
    wiele kobiet ma też kłopoty z zajściem w ciążę i wydaje mi się, że jak im się uda po 30 to bardzo dobrze, bo będą kochały swoje dziecko bardzo mocno. niektóre kobiety nie są gotowe być matkami przed 30, ale później do tego dojrzewają, więc chyba lepiej być wspaniałą matką po 30 niż byle jaką przed 30...
    a dziecka nie uchronisz przed komentarzami: jednych będą komentować, że "dziadki", innych, że matki "nastolatki"... takie życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam o tych, które mają wybór i z punktu widzenia dziecka - czyli własnego doświadczenia.

      Usuń
  4. zgadzam się z Tobą w 100%, mnie moja mama też urodziła wieku 36 lat i pamiętam, że w podstawówce zazdrościłam innym dziewczynkom, że mają młodsze mamy, no ale ja byłam najmłodsza z rodzeństwa, więc w sumie to bardziej ja imponowałam, że mam dużo starszych braci i siostrę :) w tym roku skończyłam 31 lat i urodziłam pierwsze dziecko... chciałam wcześniej , ale się nie dało :( ...jednak, tak jak piszesz, dobrze jest urodzić dziecko w okolicach dwudziestu paru lat ;)
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja urodziłam Wiki jak miałam 24 lata, a Majeczkę 28 i zgadzam się z tobą całkowicie to był bardzo dobry czas na zostanie mamą, pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. dobrze i mądrze napisane .ja urodziłam Kubę mając rocznikowo 23 lata .teraz Kubuś ma roczek ,ja 24 ,a moja mama 44 (jest ode mnie starsza o 20 lat) .i tak jest chyba w sam raz . ;)

    a Twojej mamie życzę dużo zdrowia i trzymam kciuki ,żeby było dobrze . :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Teraz 27 mama to nie jest późne macierzyństwo tylko takie średnie:)

    Zapraszam na nasze rozdanie: http://mamanakaruzeli.blogspot.com/2013/09/rozdanie-do-wygrania-zestaw-kulinarny.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie w sam raz a nie późne. A do rozdania już się zgłosiłam :) Baner na dole bo był za szeroki.

      Usuń
  8. Ja pierwszego syna urodziłam w wieku 28 lat. Potem drugiego , gdy miałam 32 lata i teraz trzeciego gdy mam 35 lat. Tez uważam , że może mogłam wczesniej, choć gdybym urodziła wcześniej to pewnie ojcem moich dzieci nie był by obecny mąż, więc dziękuję Bogu , ze tak się nie stało. Osobiście nie czuję się na 36 lat (już prawie), ale wydaje mi się, ze w wieku 28 lat byłam bardziej dojrzalsza emocjonalnie niż np w wieku 24. Choć też uważam , że wcześniejsze macierzyństwo ma swoje zalety. Moja siostra urodziła dwie córy w wieku 20 i 22 lat. Obecnie ta starsza córka wygląda jak jej siostra. Dzieci ma odchowane i ma "lus blus", ale gdy miała 20 lat i dziecko wtedy, to dużo jej z życia uciekło (niestety).

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba jestem najstarsza z towarzystwa:))), więc z racji wieku wypowiem się, jako przedstawicielka kobiet, które rodziły bardzo późno. Jak sama zauważyłaś są plusy i minusy późnego macierzyństwa, oraz przede wszystkim nie każdy może wcześniej, bo albo nie ma odpowiedniego partnera, albo partner nie może, albo samemu się nie może, albo się wówczas nie chce. Ja moje pierwsze dziecko urodziłam w wieku 38 lat:) Drugie będę rodzić w wieku 40 lat. Oczywiście, że się nie czuję na swoje lata!!! (męża mam młodszego) i nie wiem, czy dam radę ze wszystkim. Jedno, co mogę napisać to to, że macierzyństwo przyszło do mnie w momencie, gdy dużo osiągnęłam w życiu zawodowym, zwiedziłam kwał świata, wyszalałam się ze znajomymi, skończyłam kierunki, o których marzyłam, przebiegłam 6 maratonów itd., itd. Obecnie brakuje mi czasami takich codziennych przyjemności, jak każdej z Was, ale niczego nie żałuję, bo wszystkiego w życiu, czego chciałam spróbowałam. Tu bardziej mój mąż ma pewne braki. Niewątpliwie minusy późnego macierzyństwa to obawa, czy dziecko będzie zdrowe, czy zdążę go wychować, czy będę na tyle cierpliwa (choć na chwilę obecną jestem bardzo cierpliwa, aż sama się sobie dziwię). Nigdy nie myślałam otym, że dziecko może się mnie wstydzić, a być może powinnam...? To czas pokaże:) Podsumowując zgadzam się z Tobą, choć nie chciałabym na pewno rodzić przed trzydziestką, może około 34 było by najbardziej właściwie... Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wstydziłam się rodziców, bo nie jest to powód do wstydu, tylko to co dzieci nieświadomie mówiły sprawiało mi przykrość.

      Usuń
  10. Doskonale wiem o czym piszesz, bo ja też jestem późnym dzieckiem ;) Moja mama miała 38 lat gdy mnie urodziła, miałam już wtedy 13-leniego brata, który się mnie wstydził i dzieci w przedszkolu, szkle, które dokuczały... Dla dziecka faktycznie to moze byc przykre.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dodam, że dzieciak chce też mieć dziadków, którzy mają siłę się pobawić, nauczyć czegoś, których zdąży zapamiętać. W przypadku późnego rodzicielstwa różnie z tym jest, ale życie roznie się układa.
    A pamiętanie z dzieciństwa prababci/dziadka to atrakcja na całe dalsze życie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. hehe podobne nasze losy - ja wyszłam za mąż mając 26 lat, 28 urodził się Antonio, a i tatę mam sporo starszego od mojej mamy - więc sporo nas łączy:D.
    Co do tematu - to ja także się wstydziłam wieku przede wszystkim taty, choć moja mama mnie urodziła w wieku 30lat więc i tak w klasie była jedna z tych starszych ale młodo wyglądała, natomiast tata miał zakaz chodzenia na wywiadówki przeze mnie;)(dzieciaki są okrutne) poza tym widzę jak duża różnica wieku wpływa na relacje, więc powiedziałam sobie, że mój mąż musi być maks. 2-3 lata starszy ode mnie - tu się akurat udało.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mądry post, ja też uważam że zaraz po 30-stce to najpóźniejszy czas na rodzenie dzieci. Nie wiem jak będzie ze mną, ale nie mając pierwszego już martwię się czy zdarzę i czy będę chciała tak prędko mieć drugie.

    OdpowiedzUsuń
  14. ja bede rodzić w 31 roku życia drugie dzieiatko, powiem szczerze, teraz żaluje że tak pózno zaczęłam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo mądrze napisałaś.
    Co ciekawe, moja mam miała 36 lat jak mnie urodziła, a mój tata.... 42! czyli dokładnie tyle, co Twoi rodzice. I też w każdym sklepie padały słowa: "A dziadek kupi dziś wnuczce lizaka". Urocze.
    Ja Oldusię urodziłam jak miałam lat 28 a Juniora 31 czyli niby idealnie, ale jeszcze jedno chodzi nam po głowie. Jednak właśnie ze względu na to, co piszesz, jeszcze się zastanawiamy. A zegar cyka cyk cyk... „Robienie kariery i zwiedzanie świata” jak to mówią, „a potem dziecko” to czysty egoizm, bo skazujemy dziecko na wcześniejszą utratę rodziców. Dla własnych, pustych ambicji. „Żeby zapewnić dziecku lepszy start”. Bzdura…
    Życzę zdrowia Twojej mamie. Bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  16. Urodziłam w tym roku mając 23 lata, chciałabym z kolejnym dzieckiem wyrobić się do 30 tki, uważam, że to najlepszy moment na dzieci. Moja mama urodziła mnie w wieku 16 lat i teraz w wieku 39 ma dzieci odchowane i korzysta z życia, czego nie zdążyła zrobić za młodu. Jestem przeciwna świadomemu decydowaniu się na dziecko w okolicach 40, nie można myśleć tylko o sobie, ale też o dziecku, które może mieć przez to przykrości, co dla małego dziecka z pewnością nie jest łatwe.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaglądam do Ciebie , ale najczęściej z telefonu a wtedy nie jestem zalogowana . Zaglądam ,czytam i jestem na bieżąco :)
    Co do postu urodziłam mając niecałe 23 lata za mąż wyszłam mając 26 i ... niektórzy mówili ,że za póżno .

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo mądrze napisane. Ja urodziłam synka mając rocznikowo 25lat, teraz mam 26 (czyli On niemal roczek):) i uważam, że to był dla mnie mentalnie dobry czas na dziecko. Tak zdecydowaliśmy, bo czuliśmy się z mężem gotowi. Jednak u każdego jest inaczej, mam znajomych, którzy są tuż przed 30 i sami patrzą na życie jak dzieci:) mieszkają z rodzicami (nie dlatego, że ich nie stać), każdy weekend spędzają w barze itp. więc pewnie nie prędko pojawi się u nich bobas :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Nasze pierwsze dziecko przyjdzie na świat ok. dwa miesiące przed moimi 28. urodzinami. Wcześniej żyłam wg. zasady "zawsze młoda,piękna i mająca czas na wszystko" :) a teraz, odkąd noszę synka pod sercem często myślę, że szkoda, że jeszcze go z nami nie ma. Ponad 8 lat razem, 6 lat wspólnego mieszkania: wczasy, imprezy, beztroskie życie, spanie do południa ... ale to jednak nie to. W życiu każdej osoby są poszczególne etapy, które należy przeżyć, aby docenić to co dostaniemy w jego kolejnej odsłonie. Gdy kolejność zostanie zaburzona kobiety często nie są tak szczęśliwe jak my :-) pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :)
      U nas było podobnie 1,5 roku "chodzenia", potem 1,5 roku narzeczeństwa, 3,5 lata małżeństwa i gdy miałam 28 lat urodziłam pierwsze dziecko :) Wszystko u nas miało swoją kolej tak jak to sobie zaplanowaliśmy :)

      Usuń
    2. Zgadza się wszystko we właściwym czasie byleby nie za późno.

      Usuń
  20. Świetny post, zaintrygowała mnie treść, ja urodziłam mając 22 lata, nikt się nie śmiał - ale ja czułam się "dziwnie", mimo, iż chcieliśmy z mężem. :)
    Teraz mam 27 i myślę nad drugim -ale jak pomyślę,że z pracą ciężko odechciewa mi się żyć ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ta praca. Na swoim jest super :)

      Usuń
  21. Oczywiście Kochana ja też już Cię mam na oku i obserwuję :*:)

    OdpowiedzUsuń
  22. świetny wpis!uważam,że na wszystko przychodzi odpowiedni czas,wiadomo że nie każda kobieta ma pociąg do macierzyństwa,woli np karierę.Czas jest istotny każdy chciałby mieć w miarę młodych rodziców,niestety nie zawsze też się to udaje...

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jak woli karierę to ok. Mamy koło 40 - tki to jeszcze nic najgorsze są te po 50 - tce i starsze, które na siłę chcą oszukać naturę i nagle im się przypomniało, że chcą dziecka.

      Usuń
  23. Dużo racji w tym co piszesz.
    Ja też nie chciałam rodzić zbyt późno, ale zdaję sobie sprawę, że są rożne sytuacje i czasami nie ma się na to wpływu.
    Ja wyszłam za mąż jak miałam 24 lata, Laura urodziła się, gdy miałam 26 a teraz drugie dziecię przyjdzie na świat, gdy będę miała 27,5 ;)
    Myślę, że to odpowiedni wiek. Później nie miałabym tyle siły, by bawić się z dwójką i pewnie dzieci by na tym ucierpiały. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Moja mama miała mnie późno, a między nami zawsze była ogromna przepaść i choć bardzo ją kocham, to mi przykro że się nie możemy w wielu sprawach dogadać. Dlatego zawsze chciałam mieć wczesniej dziecko i urodziłam je mając 24 lata :) Z drugim chciałabym się wyrobić przed 30, ale najlepiej tak jak będę miała gdzieś 27, 28lat :)

    OdpowiedzUsuń
  25. chciałabym mieć drugiego dzidziusia przed 30tką... ale niestety nie wiem czy się uda namówić przyszłego i obecnego tatusia ;)
    Arta urodziłam jak miałam 26 lat i uważam, że to dobry wiek. już się wyszalałam, zdobyłam w miarę stabilną pozycję w pracy i myślę, że już byłam wystarczająco dojrzała do bycia matką.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dość ciekawy jest Twój punkt widzenia. Moim zdaniem 27 - 32 lata to jeszcze nie jest późne macierzyństwo, teraz w sumie standardowe. Wyszłam za mąż jak miałam 25 lat, a urodziłam w wieku 26 lat. Myślę, że to w sam raz, ale mogłam też przesunąć zajście w ciążę o te dwa lata, żeby jeszcze bardziej się wyszaleć, hehe. :-) No ale wtedy może byłaby inna Ciamka, albo w ogóle Ciamek, a nie ta, która fika sobie właśnie na dywanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Swietny post. Bardzo duzo racji w tym co napisalas. pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mi kiedyś jedna babeczka powiedziała, że najlepszy czas na dziecko jest na studiach. I miała rację, bo jak już człowiek skończy naukę to i dziecko odchowane, i ciągłość nauki i pracy jest. Ja patrzę raczej w tym kierunku :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Zgadzam się w 100%. Ja urodziłam Majcię w wieku 27 lat.zastanawiam się nad drugim ale już energii we mnie znacznie mniej no i nerwów bo córa daje popalić :). Bardzo ważną kwestię dziadków poruszyłaś. Mój tato zmarł w wieku 53 lat więc bardzo krótko był dziadkiem niecałe 2 lata:( ludzie teraz znacznie krócej żyją niż kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  30. Myślę, że masz racje, jeśli ktoś ma warunki finansowe powinien zdecydować się na dziecko wcześniej, młody człowiek ma zdecydowanie więcej siły i energi oraz ochote na wygłupy z maluchem :) pozdrawiam serdecznie i obserwuję :)))

    OdpowiedzUsuń
  31. Rodziłam pierwszego syna mając 22 lata i drugiego mając 38. Zdecydowanie późniejsze macierzyństwo jest wspanialsze. Sprawia więcej radości. Jest ważniejsze niż te najważniejsze sprawy kiedyś.
    Nawet nie wiecie ile z Was tu piszących zostanie takimi mamami, jak ja. I będziecie się z tego cieszyły jak wariatki. Statystyka jest nieubłagana, zapamiętajcie moje słowa. A te które się zarzekają, jako pierwsze zostaną zaskoczone przez los. ;)
    Też kiedyś uważałam, tak jak Wy. Ba, byłam tego pewna!

    Nikt z nas nie ma recepty na zdrowie. Rak może sięgnąć po każdą z każdej półki wiekowej. I na drodze możemy zostać zabite. Nie ma nigdzie gwarancji, że młodsza pożyje dłużej. Poza tym kiedyś były takie stereotypy, że siwy to dziadek. Koleżanki mojego starszego dziecka już teraz malują się. W moim wieku będą wyglądały na 50-tkę. ;) Bo nie wspominając, że wiele osób młodych jest siwych w wieku lat 20+.
    Najważniejsze to dzieci wychowywać je w miłości. Przez oboje rodziców. Podchodzić do tego odpowiedzialnie i z sercem. A niestety dojrzałość nabywamy dopiero z wiekiem. :)

    Niedawno uczestniczyłam w imprezie z okazji 40-lecia. I mama tej osoby mówi do mnie: a mówili mi że tak późno (40 lat około) rodzę dziecko że nie doczekam, aż dorośnie. A jestem dziś na jego 40-tce.

    Anonimowa :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie ma idealnego wieku na rodzicielstwo, ważne, by do niego dojrzeć psychicznie. Dojrzeć, ale też nie "przejrzeć" i nie być dziecku bardziej dziadkiem/babcią niż rodzicem (nie mówię tu o wyglądzie, tylko o postawie). Ja w zasadzie późnym dzieckiem nie jestem, bo mnie moja mama urodziła mając lat 27 (tata też tyle miał), a i tak boję się, że rodzice będą w moim życiu zbyt krótko (bo choćby żyli i 150 lat, to dla dziecka może być zbyt krótko). Z kolei moja przyjaciółka pojawiła się w życiu swoich rodziców, gdy jej mama miała lat 42, a tata 54 i niedawno przyszło jej pożegnać się z ojcem, a ona nie skończyła jeszcze 28 lat, jej córka ma ledwie roczek. Taki minus późniejszego rodzicielstwa, że dziecko ma rodzica "na krócej", szczęśliwie żyjemy coraz dłużej. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. o widzisz w tym temacie też się wypowiem:D jako jedyna nie-mama bo ja mam 27 lat no według rocznika 28 tylko, że jestem z końca grudnia więc mam no dokładnie 27,5 :D męża mam od prawie 2 lat ale nie mamy dzieci bo ja jeszcze nie chcę:D:P Generalnie nie czuję się dojrzała do tego a poza tym po prostu nie chcę:D No czasem mam jakieś przebłyski instynktu macierzyńskiego:) ale generalnie wydaje mi się, że im później ma się dziecko tym wygląda się paradoksalnie młodziej (mówię oczywiście o mamach które o siebie dbają - ciuchy, makijaż, treningi na siłowni itp. a znam takie :P ) bo gdy widzę np. 22-latkę z małym dzieckiem to oceniam jej wiek na 28-30 lat bo to typowy wiek dla rodzenia pierwszego dziecka. Podobnie jest z kobietami w wieku np. 35 lat...nie wiedząc ile mają lat daje im 28-30 :D mają malutkie dziecko więc pewnie są blisko 30 :D Dziecko w mojej pokrętnej logice postarza gdy jest się przed 30 i odmładza po 30 :P Mając już dziecko - stając się rodzicem - wchodzisz na inny etap życia i jakiś rozdział się zamyka, taka kolej rzeczy ;) wydaje mi się że póki nie ma się dzieci to młodość jeszcze trwa, po narodzinach pierwszego dziecka mdłość traci się bezpowrotnie:D Z drugiej strony wcale też nie chcę być młodą babcią bo mając np. 42 lata mogłabym jeszcze sama mieć własne małe dziecko a nie już być babcią...nie wiem czy rozumiesz mój punkt widzenia:D ale chodzi mi o to że mając późno dziecko dłużej będę czuła się młoda, nie chciałabym w wieku 40 lat być już na etapie babci:P bo jednak zostanie babcią to już oznaka mega starości z mojego punktu widzenia :P:P a co do komentarzy dzieci w szkole to to co piszesz miało miejsce w czasach twojego dzieciństwa a wtedy późne macierzyństwo było rzadkie. Dziś nikogo aż tak bardzo nie dziwi pierwsze dziecko grubo po 30:) myślę, że granica bardzo się przesunęła. Moja mama urodziła mnie w wieku 26 lat i mówi, że za jej czasów to było dość późno bo jej koleżanki wychodziły za mąż i rodziły zaraz po 20 :D dziś 26 lat to nawet dość wcześnie bo chyba większość kobiet (przynajmniej w moim otoczeniu) miało pierwsze dziecko właśnie w wieku 28-32 lata a niektóre moje rówieśniczki nie mają jeszcze mężów czy stałych partnerów więc na dziecko jeszcze się nie zanosi...:) myślę, że w dzisiejszych czasach dzieci w szkole nie będą zdziwione czyjąś 40 letnią mamą bo same takie będą miały...:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Moja mama urodziła mnie jak miała 34 lata a mój ojciec mial 42. TO śmieszne co piszesz ze juz w przedszkolu odczuwalas wiek swoich rodziców. W życiu czegoś takiego nie odczuwałam. Dzieci w przedszkolu nie patrzą na wiek rodziców. A z tym chowaniem ciebie przez mamę to jakaś totalna bajeczka. Mama jest mamą choćby miała i 50 lat!!! A ty jesteś grubo przewrazliwiona.

    OdpowiedzUsuń
  35. Moja mama urodziła mnie jak miała 34 lata a mój ojciec mial 42. TO śmieszne co piszesz ze juz w przedszkolu odczuwalas wiek swoich rodziców. W życiu czegoś takiego nie odczuwałam. Dzieci w przedszkolu nie patrzą na wiek rodziców. A z tym chowaniem ciebie przez mamę to jakaś totalna bajeczka. Mama jest mamą choćby miała i 50 lat!!! A ty jesteś grubo przewrazliwiona.

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za wszystkie komentarze :) Agnieszka


O mnie

Moje zdjęcie

Mieszkam w urokliwym mieście Łomża. Żona i mama 2 super dzieciaczków: Kubusia i Patrycji. 
TOP